Regres.

Częstochowski magazyn sportowo-akademicki #2

“Nasze życie zależy od nas samych.”
Regres… hm… cóż to takiego? W psychologii nazwa ta oznacza proces cofania się jednostki w rozwoju psychicznym. My jednak spotkaliśmy się z dość paradoksalna sytuacją – oznaczającą postęp. Za tą nazwą stoi bowiem zespół muzyczny. Czterech częstochowskich studentów. Nie grają muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej, ale za to dającą do myślenia. Nagrali dwie płyty demo, zostali zauważeni przez prasę muzyczną. Grają koncerty w całej Polsce. W przeddzień wydania ich debiutanckiego materiału przeprowadziliśmy z nimi rozmowę o muzyce, studiach i ideach, które warto ich zdaniem stosować w życiu.

Paweł Boroś: Możecie przedstawić skład personalny zespołu?

Paweł: Ja jestem Paweł – śpiewam, poza mną są jeszcze: nasz basista Radek – Ogór, Dawid, który gra na gitarze, no i perkusista Marcin zwany też Przepiórem.

PB: Jak długo gracie w tym składzie?

Ogór: Dwie zimy minęły…

P: Tak. Gramy wspólnie już jakieś dwa lata. Wcześniej wszyscy znaliśmy się z różnych koncertów i nie tylko. Np. ja z Dawidem mieszkamy w tym samym bloku.

PB: Czy zespół REGRES to pierwsza kapela, w której gracie?

P: Regres jest pierwszym zespołem Dawida, pozostali grali już w innych bandach. Ogór grał w FACE TO FACE, Przepiór punkował w BHP, a ja w zespole reggae.
Kiedy wszystko się rozpadło, postanowiliśmy pograć razem.

PB: Z tego, co wiem gracie szeroko pojęty hardcore. Powiedzcie naszym czytelnikom, na czym to polega?

P: Generalnie jesteśmy Punkowcami. Gramy Punk. A hardcore jest…

O: …taką przykrywką (śmiech)

P: W Punku był przekaz, że system jest zły, że są idioci przy władzy. W hardcore stawiamy na siebie. Nasze życie zależy od nas samych. “…najważniejsze jest dla nas życie…”. Jest więcej pozytywnej treści. “Hardcore znaczy: być pozytywnym”.

PB: W jakim języku śpiewacie i o czym są wasze teksty?

P: Śpiewam po Polsku. Spowodowane jest to faktem, że gramy nasze koncerty w Polsce. Jesteśmy przez to rozumiani przez większą liczbę ludzi. Oprócz tego, przed każdym numerem mówię skrótowo, o czym on będzie. Najważniejsze jednak w naszej muzyce są emocje. Nieważne jest czy śpiewasz po francusku, angielsku…

PB: A teksty?

O: Pierwszeństwo w pisaniu tekstów ma Paweł. On się tym głównie zajmuje.

P: Piszę o tym, co mnie otacza, co mnie boli. Piszę o swoim życiu. O tym, co chciałbym zmienić.

Grzegorz Klimek: Możecie zdradzić nam swoje inspiracje muzyczne, wasze korzenie?

P: Ja wychowałem się na punk rocku. “The Clash”. Głównie słucham starej szkoły hardcore`a.

PB: Reprezentujemy gazetę studencką. Powinniśmy zapytać was o wasze kariery naukowe. Zdradźcie nam, gdzie się uczycie?

O: Wychowanie techniczne.
Z jednej strony chciałem mieć wyższe wykształcenie, z drugiej nie jestem aż tak mocny z matematyki żeby studiować na Politechnice. Powiem ci jednak, że ostatnio miałem wiele satysfakcji z praktyk w szkole. Miałem bardzo fajne przyjęcie przez dzieciaki. Wiesz, żadnych zgrzytów. Zresztą do tej pory gdy idę ulicą słyszę takie krzykliwe: “dzień dobry”. To bardzo miłe uczucie.

GK: Chciałbyś pracować jako nauczyciel?

O: Powiem ci, że zastanawiam się nad tym. Chciałbym być nauczycielem. Zresztą w wielu kapelach punkowych grają nauczyciele.

GK: Polskiego uczą…

O: Taa… polskiego, angielskiego… Ludzie z Aliansu, Post Regimentu, Włochatego, Schizmy.

PB: Paweł wiem, że ty poza nauka na Politechnice uczysz się też w Instytucie Teologicznym.

P: Zgadza się. Studiuję filozofię.

PB: Dlaczego zdecydowałeś się na taki kierunek?

P: Wiesz, właściwie zawsze interesowały mnie takie rzeczy. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że to, czego słuchałem na Politechnice nie do końca wchodziło mi do głowy.

PB: I tam się odnalazłeś?

P: Można tak powiedzieć. Tam panuje zupełnie inna atmosfera niż na Politechnice.

PB: Czy ludzie na uczelni wiedzą o waszym graniu?

Wszyscy: Głównie znajomi.

O: Raz miałem takie spotkanie. Podeszła do mnie dziewczyna i mówi, że była na koncercie i nas widziała. Szczerze mówiąc nie przywiązuję do tego wagi.

P: Zazwyczaj są to znajomi ze studiów, z którymi spotykamy się na co dzień.

PB: Co myślicie o utworzeniu uniwersytetu w Częstochowie?

O: Wiesz, nie obchodzi mnie to. Chciałbym skończyć swój kierunek i mieć to za sobą. Nie jest ważne jaki statut będzie miała uczelnia, kiedy ją ukończę. To sprawa tych, co rządzą.
Tyle.

PB: Pawle, jesteś dosyć zapracowanym człowiekiem. Poza nauka na politechnice, graniu w zespole, wydajesz gazetę, organizujesz wraz z kolegami koncerty. Opowiedz nam troszkę o tym.

P: Wydaję zin: “Prosta Droga”. Jak do tej pory ukazały się dwa numery. Pierwszy liczył sześć stron, drugi już czterdzieści cztery. Przy wydawaniu bardzo pomogli mi koledzy z zespołu, szczególnie Dawid, na którego komputerze złożyliśmy drugi numer.

PB: Co można tam znaleźć?

P: Artykuły dotyczą głównie muzyki. Wywiady z kapelami, przemyślenia na różne tematy. Ekologia, wegetarianizm…

PB: No właśnie. Jesteście wegetarianami. Wiąże się to z waszą przynależnością do ruchu Straght Edge. Chcieliśmy, abyście opowiedzieli naszym czytelnikom trochę o tym ruchu. Przybliżyli nieco jego ideę. Jak to się u was zaczęło?

O: Zaczęło się to pod wpływem przejść życiowych. Pewnego razu stwierdziłem, że gra nie warta jest świeczki. “Żyć szybko” – to nie ma sensu.

P: Idea Straight Edge opiera się na kilku podstawowych hasłach: “nie piję alkoholu”, “nie palę papierosów”, “nie zażywam narkotyków”, “nie traktuję seksu jako sportu”. Do tego dochodzi wegetarianizm, weganizm i obrona praw zwierząt. “SE” to dla mnie pozytywne myślenie. Najważniejsza w tym wszystkim jest jedność.

Dawid: To nie jest ideologia, czy jakaś filozofia…, to jest po prostu sposób postępowania.

P: Chodzi głównie o zmianę swojego życia, nie czyjegoś.

PB: Organizujecie także koncerty w Klubie Studenckim Filutek.

O: Tak. To jedyne miejsce w Częstochowie, w którym można to zrobić.

P i O: Od czterech lat zapraszamy tam różne kapele. Ostatnio grały u nas zespoły z Holandii, z Warszawy. Na koncerty przychodzi regularnie około pięćdziesięciu osób. Planujemy, aby takie i9mprezy organizowane były cyklicznie. Na naszych przedsięwzięciach nie zbijamy koksów. Chodzi głównie o kontakt z publiką. Liczy się satysfakcja.

PB: Dzięki za rozmowę.

Rozmawiali: Grzegorz Klimek, Paweł Boroś